Uwagi na marginesie życia publicznego
RSS
środa, 10 października 2012
Polityczne rozczarowanie

Sposób działania rządzących naszym krajem polityków PO ostatnio coraz bardziej mnie rozczarowuje. To poczucie zawiedzenia i rozczarowania wynika nie z pewnych ideowych czy mitycznych emocji, ale z przyjętych na początku działalności tej partii pewnych zagadnień polityczno-ustrojowych: decentralizacja zarządzania państwem, rozbudowa i poszerzanie gospodarki wolnorynkowej, dbałość i przestrzeganie wolności obywatelskich i praw człowieka.

Niestety w praktyce działań polityczno-ekonomicznych następuje coraz silniejsze odsuwanie i blokowanie wspomnianych norm demokratycznego państwa prawnego. Oto najbardziej widoczne dwa przykłady:

- rozbudowa gospodarki wolnorynkowej, czyli usuwanie przedsiębiorstw państwowych. Upaństwowiona gospodarka jest źródłem wielu ekonomicznych zaburzeń – warto spojrzeć na jedną z analiz profesora Kornaia, określoną przez niego jako „miękkie ograniczenia budżetowe” (zob. np. J. Kornai, E.S. Maskin, G. Roland, „Understanding the Soft Budget Constraint”, Journal of Economic Literature, 2003, t. 14, nr 4, s. 1095-1136). Instytucje kontrolujące funkcjonowanie gospodarki inaczej podchodzą do przedsiębiorstw i firm upaństwowionych, bo są one częścią struktur biurokratycznych, a ich zarządy i rady nadzorcze zapełniają różni politycznie powiązani kolesie. Z powodu „miękkich ograniczeń budżetowych” upaństwowienie gospodarki jest jednych z głównych źródeł zadłużeń budżetowych. Mimo ogłaszanych obietnic prywatyzacji państwowych firm, prawie nic się tu nie zmieniło.

- sposoby obniżenia obciążeń budżetu – można by oczekiwać podjęcia ograniczeń kosztów budżetowych, jakie wynikają z powołania zbędnych i społecznie niepotrzebnych instytucji, jak choćby IPN czy CBA. Ponadto w Polsce są jedne z najliczniejszych na świecie urzędów państwowych i samorządowych – wystarczy spojrzeć na liczebność rady miejskiej np. w ponad 8-milionowym Nowym Jorku i nawet nie 2-milionowej Warszawie: cała nowojorska rada miejska ma tylko 51 członków, a warszawskie rady miejskie liczą łącznie 469 radnych. Jeśli spojrzymy na całą Polskę i przeróżne rady gminne, miejskie, powiatowe i wojewódzkie, to koszty ich utrzymania są jednym z głównych źródeł obciążeń budżetowych. Czy podjęto choć cień obniżenia liczby urzędasów finansowanych z obywatelskich podatków? Broń Boże, bo partie muszą przecież gdzieś powtykać swoich kolesiów. Inny przykład jest dla mnie jeszcze bardziej szokujący: chodzi o osoby niepełnosprawne. Niestety ogromna większość niepełnosprawnych to bezrobotni. Mają wprawdzie ubezpieczenia zdrowotne, ale zwykle nie na podstawie opłat etatowych pracowników, ale na podstawie rejestracje dokonywanej przez bliskich krewnych – rodziców, małżonków itp. Osoby niepełnosprawne potrzebują, by móc żyć, różnych kosztownych przedmiotów ortopedycznych. NFZ-owe dofinansowanie do nabycia przedmiotów ortopedycznych nie jest zbyt wysokie, stanowi zwykle ok. kilkunastu procent ceny. A jaką decyzję podjął w tej kwestii nasz rząd? Otóż wpadł na pomysł, żeby walnąć po kieszeni bezrobotnych niepełnosprawnych – jeżeli niepełnosprawny ma etat, dostaje pełną kwotę NFZ-ową, ale jeżeli jest bezrobotny i jego ubezpieczenie zdrowotne oparte jest na wsparciu rodziny, może otrzymać tylko połowę tej kwoty. Podobne walenie po kieszeniach zwykłych niekolesiowskich obywateli  podjęto także w wielu innych dziedzinach: jak na przykład dofinansowanie leków, dotacje publikacji naukowych itp. itd.

Chętnie wysłucham expose pana premiera, które ma być niebawem wygłoszone. Mam poważne wątpliwości, czy zostaną podjęte działania bardziej racjonalne, ale zobaczymy…

21:21, de_percheville
Link Komentarze (1) »