Uwagi na marginesie życia publicznego
RSS
wtorek, 19 marca 2013
Rocznica urodzin jednego z polskich geniuszy

13 marca to 168 rocznica urodzin jednego z najwybitniejszych światowych językoznawców, Jana Niecisława Baudouin de Courtenay. Urodził się w 1845 roku w Radzyminie koło Warszawy, był potomkiem pewnego arystokratycznego francuskiego oficera, który osiadł w Polsce w XVII wieku, a jego praprzodkiem był XII-wieczny król Francji Ludwig VI Gruby. Odbył bardzo wnikliwe studia językoznawcze najpierw w Warszawie, a potem także w Pradze i w kilku uniwersytetach niemieckich – w Jenie, Berlinie i Lipsku. W Lipsku obronił pracę doktorską i jako doktor nauk językoznawczych pełnił funkcję profesora w Rosji (bo spora część Polski znajdowała się wówczas w zaborze rosyjskim) – najpierw w Kazaniu, potem w Dorpacie, a w latach 1893-1900 pełnił funkcję profesora w Uniwersytecie Jagiellońskim. Oto zdjęcie (zrobione podczas pobytu w Krakowie) profesora Baudouin de Courtenay i jego rodziny: profesor (po środku), jego siostra Bronisława (po lewej stronie) i żona Romualda (po prawej stronie) oraz pięcioro dzieci (od lewej po kolei – Ewelina, Sławuś, Mania, Zosia i Cezia):

Przebywając w Krakowie odniósł się krytycznie do pewnych zachowań w stosunku do władz austriackich – ludzie wynajmujący mieszkania zawierali umowę i zgłaszali ją władzom miasta z minimalną częścią rzeczywiście ponoszonych opłat, co miało być działaniem antyzaborczym. Austriackie władze miasta natychmiast zorientowały się, że są to oszustwa i wlepiały im opłaty podatkowe  znacznie wyższe, niż te które wynikałyby z rzeczywistych opłat wynajmowania mieszkań. Baudouin de Courtenay chciał ogłosić swoją krytyczną ocenę w jednej z miejscowych gazet, ale żadna nie wyraziła na to zgody, więc opublikował swoją broszurę. W odpowiedzi władze UJ odmówiły mu przedłużenia umowy, co sprawiło że musiał znów odejść do Rosji (do Petersburga). Wkrótce potem został tam zamknięty w więzieniu za krytyczne uwagi dotyczące rosyjskiego reżimu. Do Polski wrócił dopiero po odzyskaniu niepodległości, w 1918 roku, i został profesorem na Uniwersytecie Warszawskim.

Jan Niecisław Baudouin de Courtenay był jednym z najbardziej cenionych językoznawców w całej Europie, był (obok Ferdinanda de Saussure) jednym z głównych twórców lingwistyki strukturalnej. Znakomicie i swobodnie posługiwał się wieloma różnymi językami, publikował także liczne bardzo wysoko cenione artykuły i książki poświęcone badaniom i teoriom językoznawczym, pisane w różnych językach: po polsku, niemiecku, rosyjsku, francusku, czesku i włosku. Nie ograniczał się jednak do publikowania wyłącznie prac naukowych – interesował się zjawiskami społeczno-politycznymi, przy czym był bardzo zaangażowany w dziedzinie wolnomyślicielstwa, kultur regionalnych, poszanowania wolności obywatelskich i praw człowieka. Ogłaszane przez niego pisma publicystyczne publikowane były w gazetach i czasopismach, a także wydawał od czasu do czasu własne broszury poświęcone zjawiskom społeczno-politycznym. Pozwolę sobie zamieścić tu kilka, w moim poczuciu bardzo interesujących, cytatów z jego pism publicystycznych (w latach 1880-1927):

Żaden warszawski polityk, który chciałby zmienić Kaszubów, Ślązaków czy Białorusinów w Polaków, nie miałby prawa czuć się dotknięty tym, że carska administracja próbowała zmienić Polaków w Rosjan.

Nieustająca aż do dni naszych zaborczość Rzymu starożytnego rzuca się dziś z całą bezwzględnością, zaciekłością i brutalnością już nie na ciało, ale na duszę człowieka.

Znakomita większość ludzi znajduje się w stanie chronicznego przyćmienia umysłu.

Polityka to smrodliwa kloaka; kto do niej wpadnie, musi się oplugawić. Rozpolitykowanie tępi poczucie sprawiedliwości. Polityka a uczciwość wyłączają się nawzajem.

Z uznania przez Żydów państwowości polskiej wynika ich równouprawnienie z innymi współobywatelami zarówno w prawach jak i obowiązkach.

My w Szkole Głównej nie dzieliliśmy kolegów na „Żydów i „nie-Żydów”. Wszyscy byliśmy równi, wszyscy staraliśmy się pracować dla nauki i dla wspólnego społeczeństwa. […] Dziś kierujemy się nie rozumem i względem na dobro społeczne, ale menażeryjnymi wstrętami i „rasowymi” uprzedzeniami. Dziś dążymy do radykalnego „odżydzania” społeczeństwa polskiego, do radykalnego „odżydzania” nauki polskiej. [… ] Dla mnie zaś jest to nie tylko wstrętne i ochydne, ale, co więcej, nierozumne i zgubne.

W roku 1927 (mając wówczas 82 lata) Jan Niecisław Baudouin de Courtenay wystąpił z kościoła katolickiego dokonując jednej z najwcześniejszych apostazji. Dwa lata później zmarł, a jego rodzina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, aby móc go pochować. Wszystkie ówczesne instytucje zarządzające cmentarzami (powiązane z kościołem katolickim) odmówiły zgody na dokonanie pogrzebu. Zgodę wyraził dopiero jeden z kościołów protestanckich (choć Baudouin de Courtenay nie miał z nim żadnych związków) i jego grób znajduje w Warszawie na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym.

 

Źródło cytatów: J.N. Baudouin de Courtenay, Dzieła wybrane. Tom VI: Pisma publicystyczne. Warszawa: PWN, 1983.

środa, 13 marca 2013
Profesorze, o co ci chodzi?

Jednym z najważniejszych elementów tworzenia demokratycznego państwa prawnego jest przestrzeganie praw człowieka, a także ochrona obywateli przed segregacją i hierarchizacją społeczną (jak choćby podział ludzi, którzy są obywatelami państwa, na autokratycznych władców, szlacheckiej wyższości społecznej i zniewolonych, pańszczyźnianych służących). Ważnym czynnikiem pełnej demokracji jest także poszanowanie kultur regionalnych, które mają znaczący wpływ na ożywianie i pobudzanie rozwoju kultury narodowej. Bardzo istotne jest także nienaruszanie swobód ugrupowań etnicznych, jak również uznawanie języków regionalnych. Przez wiele lat w naszym kraju dominował kult plemiennego mistycyzmu, czego szczególnymi przejawami były prześladowania społeczności żydowskiej (jak choćby uczelniane „getta ławkowe” czy „łagodny” komunistyczny holokaust wprowadzony w 1968 roku), jak również kultur regionalnych (w latach 30-tych XX wieku wprowadzono zakaz zatrudniania na terenie Kaszub nauczycieli pochodzenia kaszubskiego – pracę stracił wówczas jeden z najwyżej cenionych kaszubskich poetów i pieśniarzy Jan Trepczyk, autor kaszubskiego hymnu „Zemia rodnô”). W pewnym stopniu udało się osłabić i ograniczyć plemienny mistycyzm w czasie budowania wolnego państwa polskiego. Niestety od pewnego czasu narasta dążenie do przywrócenia plemiennego feudalizmu i maksymalnego ograniczenia obywatelsko-demokratycznych swobód.

W styczniu 2005 roku (przed próbą ograniczenia demokracji w ustroju państwa określanego jako „IV RP”) język kaszubski uzyskał status prawny języka regionalnego. O przyznanie takiego prawa zabiegają także członkowie społeczności śląskiej, przywiązani do swojej tradycji kulturowej, obyczajowej czy historyczno-etnicznej. Niestety bardzo agresywną ocenę odnośnie przyznania językowi śląskiemu prawa języka regionalnego sporządził profesor Franciszek Marek, opracowujący ekspertyzy sejmowe. Podstawowym argumentem krytycznej ekspertyzy profesora jest przekonanie, że języki regionalne powodują „rozwalanie jedności państwa”, czyli umysłowe zaburzenie wywołane silnym przywiązaniem do plemiennego mistycyzmu. To silne zaburzenie spowodowało szereg jego wulgarnych zapisów, jak choćby nazwanie społeczności śląskiej „zespołem warchołów”.

Moja reakcja na obrzydliwy i antydemokratyczny kult profesora Marka opiera się na pieśni kaszubskiego punkrockowego zespołu The Damrockers pod tytułem „Ò co cë chòdzy?” („O co ci chodzi?”):

(Profesorze) ja nie wiem, o co ci chodzi,
po co urządzasz taki wielki bełkot?
Ta twoja polityka nic mnie nie obchodzi,
ja nie mam czasu słuchać takich głupstw!

niedziela, 10 marca 2013
Europejska szansa na rozwój wolności obywatelskich

Niemiecki polityk zgłosił propozycję zawieszania funduszy unijnych dla państw UE, które naruszają normy demokratyczne i prawa człowieka. Wsparli go politycy Danii, Holandii i Finlandii. Szansa na przyjęcie takiego systemu nie jest ani jednoznaczna, ani oczywista, ale przyznaję, że byłbym zadowolony, gdyby udało się jednak ją wprowadzić. Byłby to dość silny bodziec skłaniający do otrzeźwienia mitycznie zaburzonych umysłów polityków w krajach, gdzie wciąż jeszcze dominują klerykalno-nacjonalistyczne segregacje i hierarchizacje społeczne, np. w Bułgarii, Rumunii, od pewnego czasu również na Węgrzech, a w pewnym zakresie także w naszej ojczyźnie. Przyjęcie wspomnianej reguły ograniczeń przekazywania funduszy unijnych nie wywołałoby szczególnych przemian wśród polityków i zwolenników PiS-u, a także ugrupowań pisowskopodobnych, raczej spowodowałoby nawoływanie o odejście z Unii Europejskiej. Niewątpliwie zadziałałoby jednak dość intensywnie na postawy członków konserwatywnej frakcji PO, którzy musieliby się wyraźnie otrzeźwić i pogodzić się z koniecznością zaakceptowania reguł demokratycznej prawności. Trzymajmy więc kciuki, aby to się udało, bo wówczas nasi obywatele przywiązani do klerykalno-nacjonalistycznego mistycyzmu musieliby zdecydować się, czy wolą żyć w trudniejszej sytuacji gospodarczej, ale za to pod mocną presją segregacji społecznych, czy raczej w poprawiającej się sytuacji gospodarczej, ale wśród powszechnej wolności obywatelskiej.

Ja już trzymam kciuki!

21:07, de_percheville
Link Komentarze (4) »