Uwagi na marginesie życia publicznego
RSS
czwartek, 29 marca 2012
Nowy kształt stadionu Makkabi

Najstarsze kluby piłkarskie w Europie powstawały w drugiej połowie XX wieku. Na terenie Polski jednak nieco później, głównie z tego powodu, że Polska społeczność zachowywała się wobec rządzących nią imperiów tak jak w starożytności nieposłuszna społeczność żydowska wobec świętego imperium rzymskiego. Liczne bunty i powstania niepodległościowe wywoływały w zaborczych władzach obawy, że treningi sportowe będą w gruncie rzeczy szkoleniem bojowników. Pierwsze ryzyko podjęli zaborcy austriaccy zezwalając na założenie na terenie Galicji polskich klubów piłkarskich: Czarni Lwów (1903), Lechia Lwów (1903), Pogoń Lwów (1904), Cracovia (1906), Wisła Kraków (1906), Wisłoka Dębica (1908) i wielu innych. Władze rosyjskie były znacznie bardziej nieufne i dopiero po obserwacji polskich klubów z Galicji zezwoliły kilka lat później na otwarcie pierwszych polskich klubów piłkarskich na terenie zaboru rosyjskiego: ŁKS Łódź (1908), Concordia Piotrków Trybunalski (1909), Korona Warszawa (1909), Polonia Warszawa (1911) i innych.

W tym czasie powstało też szereg ważnych klubów piłkarskich tworzonych w polskiej społeczności żydowskiej: Hasmonea Lwów (1908), Makkabi Kraków (1909), Jutrzenka Kraków (1910) czy Makkabi Warszawa (1915). Warto też spojrzeć na historię polskiej reprezentacji piłkarskiej powołanej po raz pierwszy po odzyskaniu niepodległości państwa polskiego, w roku 1919. Nasza reprezentacja pierwsze ważne zwycięstwo odniosła jednak dopiero trzy lata później, 28 maja 1922 roku, podczas towarzyskiego meczu ze Szwecją w Sztokholmie. Na zdjęciu reprezentacja Polski z meczu w Sztokholmie (pierwszy od prawej trener Józef Lustgarten).

Warto też spojrzeć na jej kulturową strukturę: pierwszego gola w historii polskiej reprezentacji zdobył Józef Klotz, wówczas obrońca z żydowskiego klubu Jutrzenka Kraków, później aż do końca swojej kariery sportowej grający w Makkabi Warszawa. Zwycięstwo reprezentacja odniosła głównie dzięki przygotowaniu drużyny przez nowego trenera Józefa Lustgartena, bardzo ważnej postaci w historii polskiego futbolu. Józef Lustgarten, Krakowianin żydowskiego pochodzenia, z wykształcenia doktor prawa, był jednym z założycieli klubu Cracovia, to on zaproponował nazwę tego klubu, przez wiele lat działał jako jego bramkarz, później jako ważny piłkarski trener i bardzo ceniony międzynarodowy sędzia piłkarski. Polski patriota wyznania mojżeszowego, żołnierz Legionów Polskich, w 1939 roku został aresztowany we Lwowie przez NKWD i przez 17 lat więziony był w syberyjskich łagrach, wrócił do swojego ojczystego Krakowa dopiero w roku 1956.

To spojrzenie na historię polskiego futbolu jest dla mnie mocnym, wyraźnym dowodem, że wspólnota żydowska była przez całe tysiąclecie naszego państwa integralną częścią polskiego Narodu. Wyraziście osłabia więc sens postjakobińskiego plemienno-kolektywistycznego mistycyzmu. Dodatkowo wystarczy spojrzeć na nowy polski Stadion Narodowy. Przed wojną znajdował się tam stadion klubu Makkabi Warszawa, gdzie przez kilka lat grał obrońca Józef Klotz. Podczas wojny piłkarze Makkabi (wśród nich także Klotz) zostali wymordowani przez faszystów, a ich stadion został całkowicie zburzony i zgruzowany. Dopiero dziesięć lat po zakończeniu wojny (w roku 1955) odbudowano Stadion Dziesięciolecia. Nasz warszawski Stadion Narodowy jest więc po prostu nową formą dawnego żydowskiego stadionu Makkabi…

poniedziałek, 26 marca 2012
Kościelne państwo w państwie

W Gazecie Wyborczej pojawiło się dość interesujące spojrzenie Magdaleny Środy na temat finansowania Kościoła („‘Szare’ finanse Kościoła”). Pokazuje ono „szarą strefę” kościelnego biznesu i brak jakiejkolwiek urzędowej kontroli kościelnych finansów. Tymczasem wszelkie instytucje i organizacje społeczne, które pobierają od obywateli jakiekolwiek dotacje czy finansowe wsparcia, zobowiązane są, aby uzyskane środki wykorzystane były na zgłoszone wcześniej cele, co powinno być wykazane na podstawie sprawozdań i raportów. Zasady te nie odnoszą się w najmniejszym stopniu do finansów kościelnych. Powstaje więc pytanie, jaki jest społeczny status Kościoła rzymsko-katolickiego. Na podstawie przepisów Konstytucji RP, zapewniających wszystkim obywatelom prawo wolności wyznania, Kościół powinien mieć status organizacji społecznej, jednak sposób traktowania tej instytucji przez urzędy zdecydowanie od tego odbiega.

Warto zwrócić także uwagę, że religia, wiara i normy moralne, co zwykle łączone jest z przywiązaniem do katolicyzmu, to kwestie całkowicie odrębne od struktury organizacyjnej Kościoła. Aby uświadomić sobie ideę statusu Kościoła rzymsko-katolickiego w strukturze państwa warto spojrzeć na wywiad, jakiego udzielił Naszemu Dziennikowi kardynał Stanisław Nagy.

Jedną z podstawowych zasad w relacjach państwo-Kościół powinna być zasada autonomii. Kościół i państwo to byty autonomiczne, a więc funkcjonujące według własnych ontologii.

Przekonanie, że polski Kościół to wspólnota wyznaniowa polskich obywateli, jest więc fałszywym wyobrażeniem i nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Kościół jest państwem odrębnym, wprawdzie nie terytorialnie, ale pod każdym pozostałym względem. Ale przecież nie jest w pełni wolny i samodzielny – jego władze i źródła norm konstytucyjno-prawnych mieszczą się w Watykanie, który ma międzynarodowy status niezależnego państwa. A zatem wszystkie Kościoły rzymsko-katolickie pełnią funkcję lokalnych prowincji Państwa Watykańskiego. Nie mogą więc podlegać zewnętrznym konstytucjom i systemom prawnym. Tak jest również z Kościołem w Polsce. Nie może on podlegać polskiej konstytucji, ani obowiązującym przepisom polskiego prawa. Próby narzucania Kościołowi obowiązujących w Konstytucji RP norm demokratycznego państwa prawnego są w istocie czymś w rodzaju międzypaństwowej agresji, pewną formą ataku jednego państwa na drugie.

Jeżeli Kościołowi próbuje się tę autonomię odbierać, coś mu narzucać, ograniczać jego funkcjonowanie, to musi powiedzieć „non possumus”.

mówi kardynał Nagy. Państwo watykańskie będzie bronić swojej konstytucji, swoich norm prawnych oraz niezależności i autonomii swoich lokalnych prowincji. Niezależność i autonomia państwa kościelnego dotyczy, co oczywiste, nie tylko struktury organizacyjnej i prawnej, ale również posiadanych własności, finansów i działalności ekonomicznej. Dlatego określenie „szara strefa”, jakiego użyła pani Środa (a także ja w jednym z wcześniejszych zapisów na moim blogu), nie jest zbyt trafne. Państwowa niezależność i autonomia Kościoła sprawia, że jest to po prostu odrębna sfera gospodarki. Rolę „szarej strefy” mogłaby pełnić tylko wówczas, gdyby Kościół nie był niezależnym, autonomicznym państwem w państwie.

piątek, 23 marca 2012
Jednak tęsknimy za komunizmem?

Przeprowadzane w ostatnich miesiącach sondaże polityczne sugerują (może niezbyt wyraziście i jednoznacznie, ale jednak) obniżenie wyborczego poparcia dla PO. Wydaje się, że głównie w oparciu o ostatnie wyniki sondaży PiS-owscy obrońcy komunistycznych tradycji (ale oczywiście nie ZŁYCH idei komunizmu marksistowskiego, lecz wyłącznie DOBREGO komunizmu klerykalno-nacjonalistycznego) podejmują kolejne goebbelsowskie „aufmarsze”. Warto tu także wspomnieć, że jedną z fundamentalnych cech wszelkiego komunizmu było (i jest) ograniczanie wolności obywatelskich i maksymalizacja segregacji społecznych.

Jeżeli spojrzeć na podejmowane przez polityków PO próby reformowania struktur państwowych i prawnych (czyli, w gruncie rzeczy, pewnych komunistycznych tradycji), to z jednej strony są one raczej nieśmiałe i wstępne, ale z drugiej strony niewątpliwie są uruchamiane. Po raz pierwszy ministrem sprawiedliwości nie jest reprezentant klanu prawniczego, choć nadal obowiązuje tu zasada, że ministrem zdrowia musi być lekarz, bo ktoś inny mógłby stanowić zagrożenie dla lekarskiej struktury klanowej. Taką wstępną próbą reformatorską jest także plan wprowadzenia uwolnienia zawodów, czy może raczej ograniczenia reglamentacji klanowych. Pewnym krokiem reformatorskim jest też wydłużenie wieku emerytalnego, choć w większym stopniu jest to próba likwidacji segregacji płciowej, ponieważ dla mężczyzn wydłużenie wieku emerytalnego nie jest aż tak radykalne.

W poprzedniej kadencji rządu premiera Donalda Tuska również pojawiła się próba odkomunizowania pewnych reguł prawnych. Powołano w tym celu sejmową Komisję Nadzwyczajną „Przyjazne Państwo”, kierowaną przez posła Palikota, której zadaniem było przeczesywanie ustaw i wskazywanie tych norm ustawowych, które naruszają prawa obywatelskie. Niestety ani kierujący tą komisją pan poseł, ani sama komisja, nic nie zrobili w tej kwestii. A wystarczy spojrzeć choćby na ustawę o własności lokali, która ewidentnie została tak skonstruowana, aby chronić oszustwa firm deweloperskich i blokować roszczenia wobec nich za strony wspólnot mieszkaniowych (płacić za naprawę oszustw musi cała wspólnota, ale o roszczenia może wystąpić wyłącznie na podstawie uzyskanych cesji). Takich klanowych korzyści prawnych jest zapewne więcej, ale „Przyjazne Państwo” nawet nie miauknęło na ten temat.

Wygląda na to, że znaczna część obywateli nie chce i nawet nie próbuje obserwować, analizować czy oceniać struktur państwowych i prawnych w ramach swoich praw obywatelskich. Raczej dominuje u nas komunistyczna wizja „kultu państwa” – organizacja państwa nie jest zwykłą strukturą biurokratyczną, lecz duchowym ponadludzkim bytem zapewniającym plemienne dobro, oczywiście pod warunkiem, że jest to „prawdziwe” państwo narodowe rządzone przez wieszczy i wodzów Narodu.

niedziela, 18 marca 2012
Dzień Jedności Kaszubów

19 marca – Dzień Jedności Kaszubów – to ważne wydarzenie dla społeczności kaszubskiej, ich kultury regionalnej, wspólnotowej integracji, podtrzymania tradycji, obyczajowości i ojczystego języka. Data tego święta jest nawiązaniem do średniowiecznej bulli papieża Grzegorza IX, wydanej 19 marca 1238 roku, w której papież potwierdza nadanie przez księcia Bogusława I posiadłości zakonowi joannitów, tytułując go Księciem Kaszub. Jest to najstarsza znana i dostępna wzmianka o Kaszubach.

Społeczność kaszubska i jej kultura regionalna mają dla mnie bardzo duże znaczenie – wyraźnie i czytelnie ujawniają niemądrą nacjonalistyczną durnotę, wynikającą z przywiązania do romantycznego, postjakobińskiego mistycyzmu: przekonanie, że naród kształtuje genetyka plemiennej duszy. Obyczajowość i przekonania Kaszubów pokazują jednorodność tej społeczności z polskim narodem, jej patriotyzm i bezdyskusyjne przywiązanie do Polski. A z drugiej strony wiernie trzymają się swojej etnicznej tradycji i kultury.

Zemia rodnô, pëszny kaszëbsczi kraju

masz dla naszej ojczyzny naprawdę niemałe znaczenie!

11:37, de_percheville
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 marca 2012
Bez segregacji społecznej żyć się nie da

Krakowska Fundacja na Rzecz Bezpieczeństwa i Współpracy w Szkole „Falochron” dzięki wsparciu władz miasta postanowiła uruchomić Ośrodek Interwencji w Kryzysach Wywołanych Przemocą Szkolną. Głównym celem tego ośrodka jest szkolenie nauczycieli, aby byli w stanie radzić sobie z brutalnością i przemocą ze strony uczniów (głównie gimnazjalistów). Brutalne uczniowskie zachowania są przez nauczycieli starannie ukrywane, ponieważ panuje powszechne przekonanie, że wynikają one z nauczycielskiej nieudolności. Jeśli uczeń zwraca się do nauczycielki: „Postaw czwórkę, ty kurwo!”1, dowodzi to, jak kiepsko jest ona wyszkolona edukacyjnie i bardzo słaba psychicznie.

Zadałem sobie trochę trudu, żeby zrozumieć, co sprawia, że bezczelne i brutalne zachowania uczniów wobec nauczycieli są w ogóle możliwe. Wynika to z urzędowych rozporządzeń i edukacyjnych regulaminów, które pozbawiają nauczycieli możliwości ukarania ucznia za złe zachowania: jedyne narzędzie jakie ma nauczyciel do dyspozycji to wystawianie ocen, ale w regulaminach obowiązuje zakaz łączenia ocen przedmiotowych z ocenami zachowania. Ponadto oceniane są również szkoły: głównie współpraca i relacje z rodzicami uczniów, a także jakość nauczania szacowana na podstawie stopni przyznawanych uczniom – im więcej dobrych i bardzo dobrych ocen, tym wyższy edukacyjny status szkoły, a co za tym idzie, przyznawanie nagród, finansowych dotacji itp. Czyli jeżeli uczeń zwraca się do nauczycielki słowami „Ty kurwo”, jakiekolwiek karne reakcje z jej strony szkodzą jej zawodowej pozycji (bo psułyby one relacje z rodzicami, a obniżanie ocen świadczyłoby o niewłaściwych i nieskutecznych działaniach edukacyjnych).

Nieco rozbawiła mnie szkoleniowa sugestia, co zrobić, gdy uczeń wulgarnie odzywa się do nauczycieli: należy otworzyć drzwi klasy, wówczas uczeń się zawstydzi i porzuci skłonności do wulgarnych zachowań. Nie twierdzę, że psychologiczne szkolenie nauczycieli jest nieprzydatne i nieistotne, wydaje mi się jednak, iż niezbędne byłoby jednak wprowadzenie pewnej harmonii między poszanowaniem dla uczniów a przyznaniem jednak nauczycielom pewnych narzędzi zapewniających przestrzeganie norm uczniowskich zachowań. Takim narzędziem mógłby być na przykład monitoring lekcyjny i na jego podstawie finansowa kara dla rodziców źle zachowującego się ucznia (ale monitoring wyłącznie pod kontrolą nauczyciela prowadzącego lekcję, a nie urzędników czy władz szkoły).

Mam wrażenie, że brak możliwości zapewnienia przestrzegania norm uczniowskich zachowań wynika z niskiej pozycji społecznej nauczycieli i presji wywieranych ze strony środowisk rodzicielskich. Czyli mamy tu do czynienia z pewnego rodzaju segregacją społeczną. Można zadać sobie pytania: Czy w latach 30-tych przeprowadzenie szkolenia żydowskich studentów mogłoby sprawić, że władze uczelni zrezygnowałyby z wprowadzania gett ławkowych? Czy szkolenie bezrobotnych 50-latków mogło zadziałać, aby pracodawcy przestali zamieszczać w ogłoszeniach rekrutacyjnych zapis „praca w młodym zespole”? Czy przeszkolenie indyjskich pariasów pozwoliłoby im przybliżyć się społecznie do braminów? Bardzo wątpię…

1  Przykład zacytowany z artykułu:
http://wyborcza.pl/1,75248,11200927,Zeby_nauczyciel_nie_bal_sie_ucznia.html