Uwagi na marginesie życia publicznego
RSS
czwartek, 14 lutego 2013
Nie mam zdania, czy pan minister ma jajca czy cipkę

W pewnym wywiadzie pana ministra pojawiło się zaskakujące zdanie: „Nie mam zdania, czy Grodzka jest mężczyzną, czy już kobietą”. Przyznam się, że dla mnie taka wypowiedź jest naruszeniem obywatelskich praw człowieka i dóbr osobistych. Powstaje pytanie, jak można było politykowi, który nie jest w stanie poszanować indywidualnych praw swoich obywali, powierzyć funkcję ministra sprawiedliwości.

Proszę sobie wyobrazić, że wchodzimy do urzędu, składamy tam pewien dokument, a urzędnik mówi: „Wprawdzie w dowodzie osobistym ma pan/pani wskazaną płeć męską/kobiecą, ale mnie to nie przekonuje – proszę pokazać genitalia, a ja ocenię rodzaj płci”. W takiej sytuacji należałoby natychmiast złożyć w sądzie pozew o naruszenie norm urzędniczych i dóbr osobistych.

Jeśli zaś chodzi o płeć pana ministra, to przecież nie mamy żadnych innych podstaw, by uznać go za mężczyznę, niż wygląd i sposób wypowiadania się. Brak zdania odnośnie jego płci jest więc czymś naturalnym. Aby udowodnić swoją męskość, pan minister musiałby nie tylko zdjąć gacie i spuścić majty, ale jeszcze pozwolić obywatelom obmacać sobie jajca, żeby udowodnić, że nie są naklejone.