Uwagi na marginesie życia publicznego
RSS
czwartek, 31 stycznia 2013
Skuteczny efekt bułgaryzacji

Odnośnie sejmowej wypowiedzi ministra Gowina, byłem przekonany, że jego opinia o naruszeniu konstytucji przez ustawowe projekty dotyczące związków partnerskich jest nieuzasadniona. Przyjrzałem się jednak nieco dokładniej tej opinii i muszę przyznać, że ma ona jednak pewne uzasadnienie. Małżeństwo męsko-damskie może być zawarte albo w kościele, albo w urzędzie stanu cywilnego. Wszystkie wspomniane trzy projekty ustaw wyznaczały jako miejsce rejestracji związków partnerskich właśnie urząd stanu cywilnego. A to urzędowe połączenie zawierania małżeństw i związków partnerskich, gdyby doszło do przyjęcia jednego z projektów,  zostałoby najprawdopodobniej uznane przez Trybunał Konstytucyjny za naruszenie Artykułu 18 Konstytucji RP.

Trzeba przyznać, że bułgarscy wyznawcy prawosławnego szamanizmu, którzy jako pierwsi na całym świecie (12.07.1991) wprowadzili ten zapis do konstytucji, mieli niezmiernie skuteczny pomysł. Spodobał się on wielu innym zwolennikom szamanistycznych ograniczeń wolności i swobód obywatelskich – był kopiowany w kolejnych postkomunistycznie tworzonych konstytucjach: litewskiej (6.07.1992), łotewskiej (6.07.1993), białoruskiej (15.03.1994), mołdawskiej (29.07.1994), ukraińskiej (28.06.1996), polskiej (25.05.1997), serbskiej (8.11.2006), czarnogórskiej (19.10.2007) i węgierskiej (przez wiele lat obowiązywała tam konstytucja z roku 1949, a zbułgaryzowana została dopiero w styczniu 2012). Jednym z nielicznych postkomunistycznych krajów, który nie uległ szamanistycznym wizjom i nie skopiował bułgarskiego konstytucyjnego zapisu o męsko-damskim małżeństwie są Czechy, choć czeska konstytucja została przyjęta mniej więcej półtora roku później niż bułgarska (16.12.1992).

Warto zwrócić uwagę, że jedynymi postkomunistycznymi krajami, w których przyjęto ustawy o związkach partnerskich są Czechy i Węgry (tam bułgaryzacja konstytucji nastąpiła później niż wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich, więc trudno je zablokować). Autor ustawowego projektu PO, poseł Artur Dunin, wypowiedział się publicznie, że zamierza wprowadzić pewne zmiany w swoim projekcie – przede wszystkich przeniesienie miejsca rejestracji związków partnerskich z urzędu stanu cywilnego do notariuszy. Mam wrażenie, że obniża to nieco status związków partnerskich, ale daje szansę na przyjęcie ustawy, bo usunięcie skutecznej bułgarskiej kopii z naszej konstytucji jeszcze przez wiele lat będzie niestety nieosiągalne.

piątek, 25 stycznia 2013
Szamanistyczne wizje wciąż dominują w wielu umysłach

Najbardziej wyrazistym testem postaw społecznych akceptujących wolności obywatelskie i przestrzeganie praw człowieka jest prawo tworzenia związków partnerskich. Niestety w naszej społeczności wciąż dominują mityczne wyobrażenia, że Pan Bóg stworzył związki męsko-damskie, ale do duszy słabych, niemądrych ludzi co i rusz wciskają się szatani i przekręcają ich duszę na homoseksualizm. Jedynym sposobem pozbycia się szatańskiego zaburzenia duszy jest zabicie człowieka, który temu uległ. Przez całe stulecia w krajach rzymsko-katolickich ludzi o homoseksualnych skłonnościach mordowano różnych sposobami: obcinaniem głów, wieszaniem, paleniem na stosie czy szczuciem wściekłymi, wygłodzonymi psami (technika stosowana głównie przez hiszpańskich gorliwych katolików wobec indiańskich homoseksualistów).

Ta starożytna wizja szatańskich zaburzeń duszy wciąż dominuje w wielu umysłach naszych obywateli. Uwolnienie myśli i spojrzeń na rzeczywistość wydaje się nieuchronne, ale niewątpliwie wymaga jeszcze sporo czasu i powolnego narastania intelektualnej swobody. Wyraźnie pokazuje to przykry wynik przegłosowania sejmowych projektów dotyczących związków partnerskich. Jest to niestety kłopotliwy skutek przyjęcia przez twórców PO szeroko zakrojonej struktury tej partii – od środowisk centrowo-lewicowych, poprzez centrowo-demokratyczne, do centrowo-prawicowych. Praktycznie jedynym warunkiem stawianym wspomnianym frakcjom jest pełna akceptacja gospodarki wolnorynkowej. Łatwo zauważyć, że w tej kwestii praktycznie nie dochodzi w PO do żadnych sporów czy nieporozumień. Taka struktura pozwala tej partii wygrywać wybory, zapewniać Polsce w miarę przyzwoitą pozycję gospodarczą i nie dopuszczać do tworzenia klerykalno-nacjonalistycznych dyktatur. Niestety jednym z poważnych przynoszonych przez nią kosztów jest blokada pewnych praw człowieka, co obniża poziom modelu naszego demokratyczno-prawnego państwa.

Czy to się zmieni? Moim zdaniem niewątpliwie tak, ale rozwój swobód i wolności myślenia, przekonań czy demokratycznych postaw musi niestety jeszcze potrwać.

niedziela, 20 stycznia 2013
Jeszcze jedno spojrzenie na antysemityzm

Muszę przyznać, że wypowiedź Rafała Ziemkiewicza, według której głównym powodem antyżydowskich działań była ich aktywność ekonomiczna, ma jednak pewne uzasadnienie. Spoglądając na europejską historię od czasów feudalizmu łatwo dostrzec powszechny obowiązek przekazywania rzymsko-katolickiemu kościołowi szeroko zakrojonych darowizn: dóbr, terenów, a także finansowych opłat. Przez całe stulecia jedyną społecznością nie przekazującą kościołowi żadnych darowizn byli Żydzi jako odrębne ugrupowanie religijne. Powodowało to różne próby ograbienia ich ze strony środowisk katolickich. Oto kilka, w moim poczuciu, dość znaczących przykładów.

Przykład 1. W średniowieczu (w okresie od XIII do XVI wieku) katoliccy zakonnicy dokonywali około stukrotnie grabieży wobec Żydów: najpierw oskarżali ich o „profanację hostii”, a następnie odbierali ich wszelkie posiadania (domy, sklepy, działki, dobra i finanse), mordowali stawiających opór i wypędzali wszystkich pozostałych z danego regionu. Polskie akcje zakonnych grabieży miały miejsce w Poznaniu (1399), Głogowie (1401) i Sochaczewie (1556).  Bardziej szczegółowy opis w notce Cudowne katolickie tradycje.

Przykład 2. Warto też spojrzeć na górną część plakatu wyborczego austriackiej katolickiej Partii Chrześcijańsko-Społecznej pokazującą, że Żydzi mają spore majątki, tysiące koron austrowęgierskich (plakat pochodzi z roku 1920, wprowadzenie jednostki monetarnej „szyling” nastąpiło w 1925 roku), a nic nie płacą na kościół, co powoduje osłabienie katolickich środowisk.

Przykład 3. Chęć ograbienia zamożniejszych Żydów panowała też w Polskich środowiskach katolickich. Wystarczy spojrzeć choćby na jeden zapis w wydawanym przez Ojców Franciszkanów czasopiśmie „Mały Dziennik”: Po co żydów nienawidzić, po co ich bić kijem lub nożem? Trzeba ich „uderzyć (mówiąc w przenośni) po kieszeni!

Przykład 4. Dziś w naszym kraju Żydów już prawie nie ma, mityczne wizje wprawdzie w umysłach nadal egzystują, ale ograbienie zamożnych żydowskich biznesmenów jest praktycznie niemożliwe. Za to gniew i wściekłość w środowiskach katolickiego szamanizmu budzi fundacja charytatywna WOŚP – zbiera od ludzi sporą, milionową kasę, a kościołowi nie oddaje nawet grosza. Równocześnie obowiązujące schematy prawne nie pozwalają na dokonanie żadnej skutecznej grabieży. Toż to skandal!!!

11:47, de_percheville
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 stycznia 2013
Historyczne źródło antysemityzmu

Wprawdzie już kilkakrotnie poruszałem ten temat w moich zapisach, jednak pewne medialne zjawiska skłoniły mnie, żeby ponownie do niego wrócić. Mam na myśli wypowiedzi Rafała Ziemkiewicza, który głosił, że polskie działania antysemickie w latach międzywojennych nie miały żadnego związku ani z rasizmem, ani z nacjonalizmem typu niemieckiego. Jedynym powodem działań antyżydowskich, była, jego zdaniem, ich rywalizacyjna aktywność ekonomiczna. Słaba orientacja i brak wiedzy dotyczącej wydarzeń historycznych nie jest jakimś szczególnym wydarzeniem, bardziej zaskakujące jest wygłaszanie mało sensownych wypowiedzi generujących mityczne dziwactwa.

Aby zdystansować się wobec wspomnianych mitycznych dziwactw warto spojrzeć na pewne historyczne zjawiska. Rafał Ziemkiewicz sugeruje, że w okresie międzywojennym niemiecki antysemityzm był nieporównanie potężniejszy od polskiego. Jeśli jednak przyjrzymy się przywódcom i organizatorom niemieckiego Holokaustu, to dostrzeżemy, że nie było na tym poziomie nawet jednego Niemca, a wyłącznie austriaccy gorliwi katolicy: Adolf Hifler, Adolf Eichmann, Franz Nowak (zarządzający przewożeniem Żydów do obozów koncentracyjnych na terenie całej Europy) czy Odilo Globocnik (projektant i zarządca żydowskich obozów śmierci). Warto też spojrzeć na plakat wyborczy najpotężniejszej w tamtych czasach austriackiej katolickiej Partii Chrześcijańsko-Społecznej (CSP) z hasłem „Niemieccy Chrześcijanie – ratujcie Austrię!”, który niewątpliwie silnie wpływał na społeczne postawy.

Teza, że to austriaccy klerykalno-nacjonalistyczni działacze polityczni byli twórcami niemieckiego Holokaustu oczywiście nie jest moim pomysłem. Przedstawił ją i opisał w swojej książce Berndt Rieger (Der Fahrdienstleiter des Todes, Bamberg: Heiber 2006;  wydanie polskie: Zawiadowca śmierci, Zakrzewo: Replika 2009). W Niemczech mnóstwo ludzi uważało Hitlera za oszołoma, ale przez wielu Austriaków uważany był on za wybitnego narodowego bohatera. Warto przypomnieć także zachwyt austriackich biskupów zanotowany w bożonarodzeniowym liście: „Rok 1933 przyniósł całemu chrześcijaństwu ogromne, cudowne dobrodziejstwo, a naszej austriackiej ojczyźnie wiele radości.”

W moim przekonaniu antysemityzm ani w Polsce, ani w innych europejskich krajach, nie wynikał w sposób oczywisty z żydowskich zachowań czy działań ekonomicznych – głównym i podstawowym jego źródłem było (i niestety jest nadal) głębokie religijne przywiązanie do rzymsko-helenistycznego, szamanistycznego potępiania i zwalczania izraelskich powstań i prób odzyskania niepodległości. Skala wymordowania przez Rzymian ponad miliona Żydów po powstaniu w roku 66 n.e., całkowitego wyburzenia Jerozolimy oraz wypędzenia i rozproszenia na terenie imperium niemal całej społeczności pokazuje jedną z najpotężniejszych holokaustowych zbrodni w historii świata.

niedziela, 13 stycznia 2013
Postkomunistyczne przywiązania i nawyki zwolna gasną

Trzeba przyznać, że pewne upowszechnione podczas peerelowskiego komunizmu polityczne zachowania i metody działań propagandowych wprawdzie bardzo powoli, ale jednak nieuchronnie słabną i ulegają coraz częstszemu pomijaniu. Charakterystycznym przykładem są między innymi manipulacyjne i dyskredytujące działania propagandowe podczas wyborów. Oparte na popularnej komunistycznej tradycji fałszywe opowieści i hasła, były przez pewien czas w naszym kraju dość skuteczne. Mam na myśli działania funkcjonariuszy powiązanych z partią Porozumienie Centrum, którzy upubliczniali „czarny pijar” w prezydenckiej kampanii wyborczej w 1990 roku. Pamiętam, jak zaskakiwało mnie, gdy przed ówczesnymi wyborami w różnych miastach – nie tylko w Warszawie, ale także w Kielcach, w Krakowie i w Płocku – słyszałem identyczne wypowiedzi głoszone w różnych miejscach (na ulicach, w sklepach, w taksówkach), że premier Mazowiecki to Żyd, o czym świadczy jego nazwisko, bo Żydzi często używają nazwisk odnoszących się do nazw miast i regionów: Krakowski, Warszawski, Małopolski, Śląski itp. Niewątpliwie miało to wówczas znaczący wpływ na wyniki wyborów – pan Tadeusz Mazowiecki zajął w pierwszej turze zaledwie 3 miejsce uzyskując ok. 18% głosów. Bardzo podobną „czarno-pijarowską” akcję – i równie skuteczną – podjęli funkcjonariusze PiS-u w czasie wyborów prezydenckich w roku 2005. W pierwszej turze najwyższy wynik uzyskał Donald Tusk, a zaraz potem zaczęto upubliczniać opowieść, że jego rodzina jest antypolska, bo jego dziadek w czasie II wojny światowej ochotniczo zgłosił się do Wehrmachtu. Ta akcja również okazała się skuteczna – wybory w drugiej turze wygrał Lech Kaczyński. Natomiast późniejsza próba rozbudowania potężnej baśniowo-mitycznej wizji smoleńskiej podczas wyborów prezydenckich w roku 2010 i parlamentarnych w roku 2011 była już znacznie mniej efektywna.

Kolejne zjawisko gaśnięcia postkomunistycznych przekonań i nawyków to choćby wypowiedź sędziego Tulei i stosunkowo ograniczona skuteczność jej potępienia. Rozbawił mnie także zarzut w odniesieniu do listu Romana Giertycha, że są to „metody goebbelsowskie”. Przypomina on zachowanie gwałciciela, który rzucając się na kobietę i gwałcąc ją wrzeszczy „Ty gwałcicielko!!!”.

niedziela, 06 stycznia 2013
Pokłon dla genialnego twórcy społecznych idei

6 stycznia obchodzimy kolejne święto dla uczczenia jednego z najwybitniejszych twórców wolnościowych idei społecznych, można powiedzieć, Pierwszego Liberała. Jest to jedno z moich spojrzeń na zjawiska historyczne. Nie udało mi się dostrzec upublicznienia społecznych idei człowieczej wolności wcześniej niż głoszenie ich przez genialnego, wnikliwego żydowskiego myśliciela i teoretyka, Jeszui z Nazaretu. Plemienne tradycje na całym świecie powszechnie opierały się na twardych segregacjach i hierarchizacjach społecznych, być może podobne myśli pojawiały się wcześniej, ale nie doszły do upublicznienia wskutek przemocy i mordów. To samo spotkało również Jeszuę, żydowscy faryzeusze złożyli na niego donos do rzymskich okupantów, a ci potraktowali go jako opozycjonistę dążącego do odzyskania niepodległości izraelskiego państwa. Dlatego został przez rzymskich okupantów publicznie i pokazowo brutalnie zamordowany. Niestety polityczne morderstwo nastąpiło zbyt szybko i Jeszua nie zdążył ani w pełni opisać, ani upowszechnić swoich społecznych idei. Na szczęście spotkało go wsparcie ze strony uczniów, podobnie jak w przypadku Ferdinanda de Saussure, który przedwcześnie zachorował i zmarł – jego koncepcję lingwistyki strukturalnej zanotowali podczas wykładów, a później spisali i opublikowali studenci Ch. Bally i A. Sechehaye.

Najbardziej istotne elementy idei Jeszui to poszanowanie praw człowieka, wolności obywatelskich, odrzucenie szamanizmu i rozdział między urzędowym zarządzaniem a funkcjonowaniem ugrupowań religijnych, jak również przestrzeganie niezależności gospodarki wolnorynkowej. Sformułowane przez Jeszuę normy społeczne stały się ideowym fundamentem modelu państwa demokratyczno-prawnego. Jego normy i status osobowości były w czasach rzymskiego imperium absolutnie nie do przyjęcia, dlatego postać Jeszui została baśniowo umityczniona i nadano mu nową zhellenizowaną wersję imienia. Powiem szczerze, że nie lubię tej wersji, a helleńskiego mitu, według którego Bogowie od czasu do czasu zapładniają sobie ziemskie kobiety, nie jestem w stanie traktować poważnie.

W podziękowaniu wybitnemu myślicielowi, twórcy najwcześniejszych liberalnych idei, które przyniosły w sporej części świata demokratyczne i wolnościowe społeczności, przekazuję pełen uznania, szacunku i podziwu wdzięczny pokłon.

Dzięki tobie, Jeszuo z Nazaretu, także my, Polacy, mamy szansę na osłabienie i zmarginalizowanie rzymsko-szamanistycznych ideowców. Jesteśmy Ci bardzo, bardzo wdzięczni i niezmiernie pełni podziwu!