Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Alkoholowa muzyka

Jedną z wcześniejszych alkoholowych muzyczek jest melodia zespołu wokalnego trzech amerykańskich sióstr występujących jako The Andrews Sisters - Rum and Coca Cola. Pojawiła się w 1945 roku i stała się wówczas jedną z najpopularniejszych melodii przez wiele lat. Przez wiele lat ta miła piosenka była śpiewana i popularyzowana przez bardzo wielu muzyków, a całkiem niedawno uroczo zaprezentowała ją także francuska artystka - aktorka, reżyserka i piosenkarka - Arielle Dombasle. A tak brzmi klasyczna wersja w wykonaniu sióstr Andrews:

Kolejna ciekawa i miła alkoholowa muzyka to jeden z wczesnych utworów rockowych, który pojawił się w roku 1957, a rok później stał się najpopularniejszym utworem muzycznym w całych Stanach Zjednoczonych. Autorem i wykonawcą tej melodii był amerykański zespół rockowy The Champs, a tytuł brzmiał Tequila:

Przyznam się, że nieco dawniej bardzo często przebywałem latem na Kaszubach. Trochę mnie zaskoczyło panujące tam przekonanie, że wódka lub wino jest bardzo szkodliwe i należy go unikać. Natomiast niezmiernie popularne było popijanie piwka. Dlatego nie zdziwiła mnie alkoholowa muzyczka w wykonaniu kaszubskich zespołów, jak choćby Wãdzëbôczi, Fucus, czy Bliza. Wszystkie te kaszubskie alkoholowe melodie dotyczą piwa. Przykładem takiej kaszubskiej alkoholowej muzyczki, przywiązanej do piwka, może być piosenka zespołu Fucus zatytułowana Na piwò:

Zabawna jest także melodia zespołu Bliza, która pokazuje, jak pewien mały kaszubski chłopczyk ma bardzo wielką skłonność do popijania piwka i zwraca się pewnej kobiety z prośbą, żeby dała mu się napić. Ona jednak mu stale odmawia i doprowadza do tego, żeby chłopiec uznał, iż picie piwa byłoby szkodliwe, więc w końcu odrzucił tę skłonność. A tak brzmi wspomniana przez mnie melodia zespołu Bliza pod tytułem Dôj mie dôj:

Warto też zwrócić uwagę, że wymuszane przez kolejne plemienne dyktatury - po obaleniu demokracji w latach 20-tych i w czasach komunizmu - brutalne niszczenie i blokowanie kultur regionalnych udało się ochronić nie tylko wśród Kaszubów i Ślązaków, ale także w południowej regionalnej społeczności góralskiej. W stosunku do Kaszubów mają oni jednak nieco inne przywiązanie do popijania pewnych napojów. Oto alkoholowa piosenka góralskiego zespołu Baciary - Wodko ma:

Przyznam się, że nie jestem przywiązany do popijania alkoholu, a nawet za tym specjalnie nie przepadam. Jednak kontakty społeczne, przyjazne powiązania, kolegowanie się na ogół połączone jest z popijaniem różnych napojów, więc w kontaktach dla zachowania pewnych przyjaznych więzi trzeba posączyć jakieś drinki. Jakiś czas temu, podczas pobytu w Saarbrücken, zaprosił mnie do siebie pewien profesor z tego uniwersytetu. Oświadczył, że najpyszniejsza wódeczka, jaką kiedykolwiek popił to Cyntia. Zdziwiła mnie ta nazwa, bo nigdy czegoś takiego nie zauważyłem - kiedy postawił na stole obok smacznych potraw butelkę wspomnianego alkoholu, bardzo mnie to rozbawiło, ponieważ ów niemiecki profesor nie potrafił sensownie odczytać polskiej nazwy wódki - Żytnia. Było to jednak typowym schematem przyjaznych kontaktów i powiązań.

sobota, 08 marca 2014, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
baluwolanda.blog.onet.pl
2014/03/10 12:01:16
Bardzo łatwo jest uzasadnić "alkoholowe" piosenki. Każdy zdaje sobie sprawę, że utrata kontroli, to nic przyjemnego. Jednak alkohol kusi, więc dążenie do źródła utraty kontroli należy czymś uzasadnić. Człowiek zniesie wiele opinii o sobie samym, lecz nie to, że postępuje nieracjonalnie, więc wymyśla preteksty do nieracjonalnych zachowań. Jeżeli takiemu pretekstowi nadamy przystępną i radosną melodię, będzie mieć większą siłę przebicia.
-
2014/03/11 13:41:56
Być może muzyka alkoholowa oprócz skutecznego pozyskiwania artystycznej popularności muzycznej ma też wpływ na poszerzenie skłonności do popijania sobie różnych alkoholowych napojów. Muszę się jednak przyznać, że dla mnie drinki nie wywołują żadnych znaczących skłonności, ale alkoholowe muzyczki zwykle mnie rozbawiają i lubię je sobie posłuchać - oprócz wymienionych tu utworów do moich ulubionych należą także: "Whiskey in the jar" w wykonaniu irlandzkiego zespołu Thin Lizzy (z lat 70-tych) i "Jopejsczé piw" w wykonaniu kaszubskiego zespołu Wdzëbôczi.
-
baluwolanda.blog.onet.pl
2014/03/11 16:50:51
Ależ tak, one mają bawić, to jest takie: "My nic złego nie robimy, tylko fajnie się bawimy". Co do "Whiskey In The Jar" już chyba zawsze będę mieć rozdwojenie jaźni. Oczywiście uwielbiam gitarkę z wersji Thin Lizzy, to w ogóle świetna kapela, było nie było, grał w niej przez jakiś czas Gary Moore. Jest jedno "ale": rockowa aranżacja kompletnie nie pasuje do łotrzykowskiego i dość naiwnego tekstu, dlatego do wersji tradycyjnej czuję również wielką sympatię:
www.youtube.com/watch?v=NoiF7Qket_k
-
2014/03/11 18:48:09
Pozdrawiam serdecznie - widzę, że nie tylko podobnie spoglądamy na pewne społeczne zjawiska, ale lubimy podobne muzyczki. The Dubliners to jeden z moich najbardziej urokliwych zespołów muzycznych - kilkanaście lat temu kupiłem sobie ich płytę i od dawna jest to moja ulubiona muzyczka. Jest tam jedna melodia pokazująca znaczny problem wskutek upijania się whisky i piwem - The Wild Rover - www.youtube.com/watch?v=CgsVd4-wH_A