Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Postkomunistyczne przywiązania i nawyki zwolna gasną

Trzeba przyznać, że pewne upowszechnione podczas peerelowskiego komunizmu polityczne zachowania i metody działań propagandowych wprawdzie bardzo powoli, ale jednak nieuchronnie słabną i ulegają coraz częstszemu pomijaniu. Charakterystycznym przykładem są między innymi manipulacyjne i dyskredytujące działania propagandowe podczas wyborów. Oparte na popularnej komunistycznej tradycji fałszywe opowieści i hasła, były przez pewien czas w naszym kraju dość skuteczne. Mam na myśli działania funkcjonariuszy powiązanych z partią Porozumienie Centrum, którzy upubliczniali „czarny pijar” w prezydenckiej kampanii wyborczej w 1990 roku. Pamiętam, jak zaskakiwało mnie, gdy przed ówczesnymi wyborami w różnych miastach – nie tylko w Warszawie, ale także w Kielcach, w Krakowie i w Płocku – słyszałem identyczne wypowiedzi głoszone w różnych miejscach (na ulicach, w sklepach, w taksówkach), że premier Mazowiecki to Żyd, o czym świadczy jego nazwisko, bo Żydzi często używają nazwisk odnoszących się do nazw miast i regionów: Krakowski, Warszawski, Małopolski, Śląski itp. Niewątpliwie miało to wówczas znaczący wpływ na wyniki wyborów – pan Tadeusz Mazowiecki zajął w pierwszej turze zaledwie 3 miejsce uzyskując ok. 18% głosów. Bardzo podobną „czarno-pijarowską” akcję – i równie skuteczną – podjęli funkcjonariusze PiS-u w czasie wyborów prezydenckich w roku 2005. W pierwszej turze najwyższy wynik uzyskał Donald Tusk, a zaraz potem zaczęto upubliczniać opowieść, że jego rodzina jest antypolska, bo jego dziadek w czasie II wojny światowej ochotniczo zgłosił się do Wehrmachtu. Ta akcja również okazała się skuteczna – wybory w drugiej turze wygrał Lech Kaczyński. Natomiast późniejsza próba rozbudowania potężnej baśniowo-mitycznej wizji smoleńskiej podczas wyborów prezydenckich w roku 2010 i parlamentarnych w roku 2011 była już znacznie mniej efektywna.

Kolejne zjawisko gaśnięcia postkomunistycznych przekonań i nawyków to choćby wypowiedź sędziego Tulei i stosunkowo ograniczona skuteczność jej potępienia. Rozbawił mnie także zarzut w odniesieniu do listu Romana Giertycha, że są to „metody goebbelsowskie”. Przypomina on zachowanie gwałciciela, który rzucając się na kobietę i gwałcąc ją wrzeszczy „Ty gwałcicielko!!!”.

niedziela, 13 stycznia 2013, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
baluwolanda.blog.onet.pl
2013/01/13 14:19:36
Obyś miał rację. Wiesz, czego się obawiam? Według mojej oceny, ludzie chętnie poddający się takim manipulacjom stanowią dość niski (myślę, że ok. 20%), ale stały odsetek populacji. Od czasu zmobilizowania ich przez Tadeusza Rydzyka, stanowią niezwykle karny elektorat, który idzie do wyborów. Dlatego skuteczność czarnego PR jest uzależniona od frekwencji wyborczej. Duża frekwencja- marne szanse. Mała frekwencja- szanse rosną.
-
2013/01/13 17:10:43
@ Woland
Słuszna uwaga. Oczywiście jest pewna zbiorowość mocno przywiązana do wspomnianych idei. Moja hipoteza sugeruje bardzo powolne, ale stałe i nieuchronne zmniejszane się tej zbiorowości. Czy trafna? Trudno powiedzieć, bo wyniki wyborcze zależą od wielu bardzo różnych czynników przy niezbyt wysokiej frekwencji, a sondaże czy badania ankietowe nie przekraczają zwykle ok. tysiąca badanych osób, podczas gdy obywatelska społeczność jest wielomilionowa, nie wspominając o przeróżnych sposobach reagowania na zadawane pytania.