Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Pokłon dla genialnego twórcy społecznych idei

6 stycznia obchodzimy kolejne święto dla uczczenia jednego z najwybitniejszych twórców wolnościowych idei społecznych, można powiedzieć, Pierwszego Liberała. Jest to jedno z moich spojrzeń na zjawiska historyczne. Nie udało mi się dostrzec upublicznienia społecznych idei człowieczej wolności wcześniej niż głoszenie ich przez genialnego, wnikliwego żydowskiego myśliciela i teoretyka, Jeszui z Nazaretu. Plemienne tradycje na całym świecie powszechnie opierały się na twardych segregacjach i hierarchizacjach społecznych, być może podobne myśli pojawiały się wcześniej, ale nie doszły do upublicznienia wskutek przemocy i mordów. To samo spotkało również Jeszuę, żydowscy faryzeusze złożyli na niego donos do rzymskich okupantów, a ci potraktowali go jako opozycjonistę dążącego do odzyskania niepodległości izraelskiego państwa. Dlatego został przez rzymskich okupantów publicznie i pokazowo brutalnie zamordowany. Niestety polityczne morderstwo nastąpiło zbyt szybko i Jeszua nie zdążył ani w pełni opisać, ani upowszechnić swoich społecznych idei. Na szczęście spotkało go wsparcie ze strony uczniów, podobnie jak w przypadku Ferdinanda de Saussure, który przedwcześnie zachorował i zmarł – jego koncepcję lingwistyki strukturalnej zanotowali podczas wykładów, a później spisali i opublikowali studenci Ch. Bally i A. Sechehaye.

Najbardziej istotne elementy idei Jeszui to poszanowanie praw człowieka, wolności obywatelskich, odrzucenie szamanizmu i rozdział między urzędowym zarządzaniem a funkcjonowaniem ugrupowań religijnych, jak również przestrzeganie niezależności gospodarki wolnorynkowej. Sformułowane przez Jeszuę normy społeczne stały się ideowym fundamentem modelu państwa demokratyczno-prawnego. Jego normy i status osobowości były w czasach rzymskiego imperium absolutnie nie do przyjęcia, dlatego postać Jeszui została baśniowo umityczniona i nadano mu nową zhellenizowaną wersję imienia. Powiem szczerze, że nie lubię tej wersji, a helleńskiego mitu, według którego Bogowie od czasu do czasu zapładniają sobie ziemskie kobiety, nie jestem w stanie traktować poważnie.

W podziękowaniu wybitnemu myślicielowi, twórcy najwcześniejszych liberalnych idei, które przyniosły w sporej części świata demokratyczne i wolnościowe społeczności, przekazuję pełen uznania, szacunku i podziwu wdzięczny pokłon.

Dzięki tobie, Jeszuo z Nazaretu, także my, Polacy, mamy szansę na osłabienie i zmarginalizowanie rzymsko-szamanistycznych ideowców. Jesteśmy Ci bardzo, bardzo wdzięczni i niezmiernie pełni podziwu!

niedziela, 06 stycznia 2013, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/14 03:20:58
"(...) helleńskiego mitu, według którego Bogowie od czasu do czasu zapładniają sobie ziemskie kobiety, nie jestem w stanie traktować poważnie."

Pocisk w stylu Urbana.
-
2013/01/14 22:26:48
Bez przesady, proszę mnie nie obrażać. Nie jestem ateistą, mam poszanowanie do wiary w Boga i wielkie przywiązanie do chrześcijańskich norm moralnych, ale także nie akceptuję narzucania i wymuszania wobec wolnych ludzi religijnych wizji i tabu - ani ateistycznej wiary w nieistnienie Boga (komunistyczna tabuizacja), ani baśniowych helleńskich mitów (rzymska szamanistyczna tabuizacja). I tyle.
-
2013/01/19 11:38:41
No to postawa godna pochwały.

Dla mnie to co mówi Urban stanowi, w pewnym sensie, mroźny powiew świeżości. W świecie do obrzydzenia przesyconym "szamanizacją" wychodzi mi, że jest to postać pozytywna, która pokazuje, że można bez skrępowania myśleć inaczej niż większość.

Jeżeli mówimy o narzucaniu poglądów to w tej chwili katolicy ze swoimi "uczuciami religijnymi" wchodzą reszcie na głowę więc ciężko mi postawić znak równości między indoktrynacją ateistyczną, a np. katolicką bo tej pierwszej nigdy osobiście nie uświadczyłem. Chociaż jestem w stanie sobie wyobrazić, że jakakolwiek forma narzucania poglądów religijnych jest nie do zaakceptowania - nawet tych będących "zerem absolutnym".
-
2013/01/20 13:03:15
Dwie drobne uwagi. (1) Jerzy Urban był rzecznikiem prasowym komunistycznego rządu w latach 1981-1989. Słyszałem sporo jego wypowiedzi i nie jestem w stanie go tolerować. (2) W czasach komunistycznych były próby wprowadzenia ateistycznej kulturowej obyczajowości - osłabły dopiero po stanie wojennym. Moja wiedza o nich opiera raczej na zapisach i opowieściach, ale to niewiele zmienia, jeśli chodzi o moje przekonania.
-
2013/01/23 13:44:59
Wiem, że Urban był twarzą totalitarnej władzy, ale to dla mnie jedynie mglisty fakt historyczny. Czas komunizmu odciska się w mojej świadomości wcale nie bardziej niż okres międzywojenny czy dokumentalne materiały filmowe o 2 wojnie światowej. Nie chcę usprawiedliwiać Urbana bo ani nie czuję takiej potrzeby (bo nie jest jakimś moim wielkim idolem) ani ja sam nie jestem historykiem czy bezpośrednim świadkiem jego ówczesnej działalności. Inne czasy - inny kontekst, a mnie jakoś nie korci aby się w tym babrać. Zostawiam to 65 letnim dziś KaczoMaciorom, którym wydaje się, że rozliczanie 90-letnich Jaruzelskich jest czymś co absorbuje opinię publiczną, a szczególnie pokolenie "potransformacyjne".
To co pamiętam to moje dzieciństwo przypadające na początek lat 90-tych oraz otaczająca mnie obecnie rzeczywistość. Jest ona do obrzydzenia przesycona katolickim dogmatem i świętościami (dziś są to relikwie smoleńskie oraz sprawy gejo-aborcyjne, a w szkole był to np. palący "problem" wałkowanego na okrągło onanizmu). Do czasów szkoły średniej nie miałem absolutnie żadnej alternatywy światopoglądowej poza kościelną. Pamiętam apatię i przygnębienie powodowane wyrzutami sumienia związanymi z uczuciem, że nie jestem dość dobrym katolikiem (odpowiednie przeżywanie każdego obrządku religijnego). Nie było żadnego ujścia dla oparów absurdu w których tkwiłem. Nie było nawet z kim porozmawiać bo każda wątpliwość była bombardowana argumentem w postaci groźby "pójdziesz do piekła". Nastolatek zamknięty w szklanej kuli w której ktoś bez ustanku dymi swoim kadzidełkiem. Nawet dziś kiedy o tym komuś wspominam to najczęściej spotykam się z reakcją, którą można zobrazować jednym słowem: "dramatyzujesz". Problem w tym, że to co wydaje się trywialne dorosłemu może być jednocześnie traumatyczne z perspektywy dziecka.
I dlatego Urban jest dla mnie, w pewnym sensie, symbolem wolności myśli. Alternatywą antykościelną, której mi tak bardzo kiedyś brakowało. Słuchając go odbijam sobie to co mnie spotkało kiedyś i to w jakiś sposób mnie uspokaja. Jak kielonek wódki... "Na pohybel czarnym. A co mi tam!" chlup