Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Mity ważniejsze niż fakty

Właśnie przeczytałem, że pewien partyzant z czasów II wojny światowej, pan Henryk Pawelec, został wyrzucony ze Światowego Związku Żołnierzy AK, ponieważ odważył się ujawnić zbrodnicze zachowania jednego z bohaterów. Ujawnianie faktów i prawd związanych z historycznymi wydarzeniami, z których lepimy sobie baśniowo-mityczne wizje narodowego bohaterstwa, jest absolutnie nie do przyjęcia. To samo dotyczy zbrodni i mordów dokonanych w okresie międzywojennym na rozkaz Marszałka Piłsudskiego. Bo przecież zrobiliśmy sobie z mafijnego „ojca chrzestnego” Świętość Absolutną – a jeśli Świętość Absolutna morduje obywateli dla przejęcia i utrzymania władzy, to winę oczywiście ponoszą wyłącznie źli, nieposłuszni opozycjoniści, którzy nie chcieli służyć Świętości na klęczkach, a w głowach mieli idiotyczne wyobrażenia o przestrzeganiu obowiązującej konstytucji, norm i przepisów prawnych, demokracji i praw człowieka. Jak takie bzdury łażą komuś po głowie, to niestety, z bólem i przykrością, ale należy go zabić.

Ale oczywiście takie działania przysługują wyłącznie Świętości, bo przecież gdy na Marszałku próbował się wzorować Wódz Wiesław i pozabijani zostali nieposłuszni, opozycyjni Gdańszczanie, został później potępiony i nie ma co liczyć na to, że w całym kraju będziemy budować mu pomniki i czcić jego pamięć.

Przyznam się, że dla mnie baśniowe i mityczne wizje, choć niewątpliwie kulturowo ważne, mają jednak znaczenie drugorzędne wobec rzeczywistych faktów. Mówię to, bo wydaje mi się, że na razie żaden mafijny „ojciec chrzestny” do władzy się nie dobił. A ludzi, którzy pomijają mityczne Świętości raczej się nie morduje, ale co najwyżej społecznie „autuje”, jak na przykład wspomnianego partyzanta, pana Henryka Pawelca.

piątek, 10 lutego 2012, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
2012/02/10 19:16:18
Witaj :-) a jakie są fakty? Już odpowiedziałam na Twój komentarz na swoim blogu. Jedno mnie ciekawi, za co i dlaczego tak nienawidzisz bezdyskusyjnego autorytetu? Wynikałoby z tego, że bardziej odpowiada Ci endecja. To był Naczelnik Państwa i nie miał innego wyjścia niż pewien "zamordyzm", by nie utracić błyskawicznie ledwie odzyskanej niepodległości. Pokonać milionową Armię Czerwoną oczywiście przy pomocy mądrych doradców, to był wyczyn na miarę uratowania od potwornego komunizmu całej Europy. Co by się stało gdyby Stalin w 1920 roku zwyciężył? Wolę nie myśleć. Pozdrawiam cieplutko i cieszę się, że możemy w sposób merytoryczny i kulturalny mieć swoje zdania. "Różnić się pięknie" to duża sprawa. Jeszcze raz pozdrawiam :-)
-
2012/02/11 11:14:46
Fakty są takie: nasz dyktatorski Naczelnik Państwa modelowo (przejęcie władzy przemocą, mordowanie i więzienie opozycjonistów itp.) nie różnił się niczym od innych dyktatorskich Naczelników jak Stalin, Mussolini, Hitler, Franco, Pinochet, Idi Amin, Husajn, Kaddafi i wielu innych. W obronie Polski przed sowietami bez współdziałania z wieloma doświadczonymi, wybitnymi wojskowymi strategami, jak np. generałowie Zagórski, Rozwadowski czy Thullie, indywidualnie i samodzielnie mógłby co najwyżej walnąć głową w ścianę. A co zrobił z nimi po zamachu i przejęciu dyktatorskiej władzy? To samo co Hitler z Röhmem, bo takie są standardowe działania dyktatorów. To co mnie irytuje w tej sprawie, to nie tyle sama postać przedwojennego dyktatora, ale raczej wciąż trwające próby baśniowego zamazywania i tabuizacji rzeczywistości.
-
2012/02/12 19:26:00
Mnie także złoszczą legendy o niektórych osobach, może do licha najwyższy czas odbrązowić co niektóre figury? Pozdrawiam :-)
-
2012/02/12 21:20:11
Hmm, w kwestii powodów śmierci generałów, którzy stanęli w obronie demokracji, nie ma jenoznacznych dowodów, że Marszałek P. miał w tym udział. Zestawiając to z zabójstwem Röhma na rozkaz Hitlera, jednak trochę przepaliłem, biję się więc w piersi, odwołuję i przepraszam (nawet jeśli tak było, ale brak dowodów, to brak dowodów)!