Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Jeszcze kilka uwag o pojęciu „narodu”

Nie sądziłem, że wrócę do tego tematu, ale sprowokowało mnie wystąpienie jednego z funkcjonariuszy Wodza i Wieszcza Jarosława. Oświadczył on, że pan Bronisław Komorowski jest wprawdzie prezydentem wszystkich obywateli Polski, ale przedstawicielem jedynie części Polaków o nacjonalistycznych poglądach. Natomiast prezydent Lech Kaczyński reprezentował nie tylko wszystkich obywateli naszego państwa, ale także wszelkich polskich nacjonalistów. Szczerze mówiąc, trudno się z tym nie zgodzić – niewykluczone, że pan funkcjonariusz rzeczywiście ma rację. Tym niemniej chciałbym wrócić do pojęcia „narodu” w wizji jakobińskiego mistycyzmu w odniesieniu do Niemiec.

Kiedyś, ładnych parę lat temu, miałem przez pewien czas przyjemność studiować w Niemczech, na uniwersytecie w Saarbrücken. Zapisałem się wówczas na interesujące seminarium prowadzone przez młodego, dynamicznego doktora. Uczestniczenie w tym seminarium sprawiło mi jednak pewien kłopot, bo wykładowca posługiwał się nie niemieckim językiem urzędowym, ale dialektem palatyńskim. Tematyka była dość trudna, wymagająca skupienia i ów dialekt naprawdę mi to utrudniał. Na drugich czy trzecich zajęciach poprosiłem wykładowcę, żeby może wziął pod uwagę, że ma na sali obcokrajowca i żeby może zaczął używać języka Hochdeutsch. Na to pan doktor odpowiedział, że niestety nie może spełnić mojej prośby, bo Hochdeutsch kojarzy mu się z podbojem jego ojczyzny, wyzyskiem i przemocą, a jeśli mam kłopoty z rozumieniem języka palatyńskiego, to on chętnie mnie podszkoli.

Pod wpływem tego wydarzenia zacząłem rozumieć, dlaczego autor słynnej „Pieśni Niemców” („Lied der Deutschen”), która później stała się niemieckim hymnem, profesor literatury niemieckiej z Uniwersytetu Wrocławskiego, został tak brutalnie potraktowany przez władze pruskie. Stał się, pod wpływem rewolucji francuskiej i jakobińsko-romantycznego mistycyzmu, zwolennikiem stworzenia monolitycznego państwa niemieckiego i uznania, że wszyscy Niemcy są jednolitym narodem. Dlatego został zwolniony z uniwersytetu, pozbawiony tytułu profesora, wyrzucony z Prus z dożywotnim zakazem przekroczenia pruskiej granicy. Krążył potem po innych niemieckich krajach, nie mógł znaleźć żadnego zatrudnienia, co i rusz aresztowany i wypędzany z kolejnych landów, żył w nędzy, wspierany wyłącznie przez wyznawców jakobińskich wizji.

Żeby rozwiązać problem plemiennych odrębności (frankońskich, alemańskich, gockich itp.) w społecznościach państwa niemieckiego, niemieccy naziści po przejęciu władzy jako źródło plemiennej wspólnotowości przyjęli azjatyckie, indogermańskie praźródło: plemię aryjskie. Żeby wyodrębnić potomków aryjskich Indogermanów, którzy na początku pierwszego tysiąclecia przybyli z Azji i podbili Europę, od żydków czy innych nie-aryjskich ludków, starano się wypracować biologiczne podstawy identyfikowania plemiennych podstaw aryjskości.

Wydaje się, że i u nas powinniśmy wypracować pewne techniki identyfikowania prawdziwej plemiennej polskości, aby rozpoznać różnych wciskających się do polskiego narodu żydków. Może należałoby, jako definicyjną podstawę polskości, przyjąć podobieństwo do Wodza i Wieszcza?

Ojoj, ojoj!!! Panie funkcjonariuszu, pan wygląda zupełnie inaczej niż Wódz i Wieszcz!!!

Żydek???

środa, 14 grudnia 2011, de_percheville

Polecane wpisy