Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Cudowne katolickie tradycje

Do pewnych zastanowień i uwag skłoniło mnie podjęcie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. Organizatorzy tej akcji nie ukrywają, że jej głównym celem nie jest upowszechnianie wiary, ale oddziaływanie na politykę i tworzenie monolitycznych postaw społecznych. Mówiąc szczerze, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kluczową motywacją podjęcia tej akcji jest tak naprawdę próba odzyskania przez kościół katolicki nadrzędnej pozycji szamanistyczno-mafijnej. Ktoś powie, że szara strefa kościelnego biznesu to niemała potęga, że w porównaniu z nią inne szare strefy, jak choćby prostytucja czy handel narkotykami, to jedynie marginalna mizeria. Może i tak, ale jeśli nieco wnikliwiej spojrzymy w historię, to dostrzeżemy taką pozycję katolickiego kościoła, że naprawdę jest o co walczyć.

Oto przykład niezmiernie wyrazisty i mocny: na przestrzeni około trzech stuleci, od początków XIII  do połowy XVI wieku przeprowadzono około 100 akcji określanych jako „profanacja hostii”. Większość z nich odbyła się na terenie Niemiec i Austrii, ale także Francji (Paryż, 1290), Belgii (Bruksela, 1370), Hiszpanii (Segovia, 1410), Czech (Praga, 1389; Wrocław, 1453) i Polski (Poznań, 1399; Głogów, 1401; Sochaczew, 1556). Wszystkie wspomniane działania wykonywane były według jednego, identycznego schematu:

  • oskarżenie jednego z miejscowych mieszkańców o kradzież hostii na zlecenie Żydów;

  • oskarżenie Żydów o profanację hostii poprzez dźganie nożami;

  • przejęcie, za karę, całości mienia oskarżonych Żydów przez miejscową instytucję kościelną;
  • wymordowanie Żydów stawiających opór i wypędzenie wszystkich pozostałych;

  • promocja kościoła i religii poprzez rozpowszechnianie mitycznych opowieści, tworzenie sanktuariów w miejscach „profanacyjnych” akcji, organizacja pielgrzymowania itp.

Akcje profanacyjne uległy stopniowemu wytłumieniu w Niemczech wskutek opinii Martina Luthera w 1523 roku, a w Polsce w wyniku zakazu ogłoszonego w roku 1558 przez króla Zygmunta II Augusta po wymordowaniu Żydów w Sochaczewie. Tym niemniej katolickie instytucje kościelne próbowały jeszcze wracać do tych finansowo i propagandowo bardzo atrakcyjnych działań, jak choćby w Nancy, w 1761 roku.

W Polsce kościelna tęsknota za finansową grabieżą też nie zgasła – wystarczy poczytać, co pisano przed wojną np. w „Małym Dzienniku”:

Po co żydów nienawidzić, po co ich bić kijem lub nożem? Trzeba ich "uderzyć" (mówiąc w przenośni) po kieszeni!

Dziś dla szamanistyczno-mafijnej wizji kościoła katolickiego jest jeszcze trudniej. Swobodna grabież praktycznie niemożliwa, pozostają już tylko darowizny i szara strefa biznesu. O tym żeby najpierw ograbić, a potem powiesić czy spalić na stosie takiego wrogiego Palikota, nie da się nawet pomarzyć. Smutny los organizacji społecznej, która kiedyś w znacznym stopniu zarządzała niemal całą Europą. Dziś jako jedyna nadzieja poprawienia jej sytuacji politycznej pozostają różne akcje publiczne, jak choćby obrona krzyża czy Krucjata Różańcowa…

poniedziałek, 28 listopada 2011, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
2011/12/16 00:08:45
Pierwszy akapit, to kłamstwo. Intencja modlitwy brzmi: "O Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich ślubów Narodu" - Celem jest więc właśnie upowszechnianie wiary. Chodzi o to, by Polacy, a w szczególności katolicy w swoim życiu, w swoich działaniach niezależnie od tego kim ktoś jest i czym się zajmuje kierował się wiernością prawu Bożemu ew. prawu naturalnemu niewierzący. Proponuję też zajrzeć do treści Jasnogórskich ślubów Narodu. Są to konkretne obietnice które Polacy złożyli Bogu i z których się nie wywiązali. Nie chodzi tu o politykę, czy też polityków, to wtórna kwestia. Bo jeśli człowiek będzie miał Boga w sercu, to nawet jeśli prawo stanowione będzie przyzwalało na grzech on tego grzechu nie popełni. Warto też posłuchać, co rzeczywiście inicjatorzy (nie organizatorzy, bo takowych de facto nie ma) mówią i czym się kierują. Otóż kierują się wiarą, że modlitwa milionów Polaków wzmocni duchowo nasz naród. Polecam pierwsze kazanie arb. Dzięgi zamieszczone na oficjalnej stronie krucjaty. A po wysłuchaniu polecam odpowiedzieć sobie na pytanie, co kontrowersyjnego, złego jest w postawach społecznych,o których mówi owy Arcybiskup? Czy nie ma tam czegoś, co jest pragnieniem każdego człowieka, niezależnie od tego kim jest i w co wierzy? Poza tym polecam list świdnickiego duszpasterza ds. kultu Maryjnego.
Odnośnie pragnień Kościoła, które rzekomo się tu kryją, to historia krucjaty zupełnie na to nie wskazuje. Inicjatywa oddolna, ludzi świeckich. Ludzi, którzy wkładają swoje własne pieniądze i poświęcają swój własny czas by ją promować, głosić, by liczyć zgłoszenia, prowadzić korespondencję. Dopiero po kilku miesiącach biskupi odzywają się w tej sprawie i czynią ją inicjatywą kościelną przekazując opieką o. Paulinom. Episkopat próbuje odsunąć inicjatorów od zajmowania się krucjatą, kard. Nycz atakuje sekretariat krucjaty. Bo niestety, ale krucjata Kościołowi zysków, o jakich tu jest mowa nie przynosi. Toczy się o nią walka w samym Kościele, ludzi świeckich z biskupami, którym jest ona nie na rękę. Dlaczego nie na rękę? Bo stawia ich w opozycji do ludzi, z którymi mógłby pójść na układy i ciągnąć kasę, po cichu. A takie układy już są. O tym się nie mówi. Ci poprawni politycznie duchowni są tacy dla swoich korzyści. Ci którzy są niepoprawni stoją na straconej pozycji, nie zarobią na walce o to, co trudne, co się ludziom nie podoba, co potępia ich czyny itp. itd.
-
2011/12/17 19:35:33
Nie będę komentował całości zamieszczonej wypowiedzi. Odnoszę się jedynie do pierwszego zdania. "Kłamstwo" to sfałszowanie rzeczywistych faktów, a nic takiego nie pojawia się w moim wpisie. Twoje uwagi mogą zatem dotyczyć co najwyżej przyjętej przez mnie "interpretacji". Brak akceptacji dla sposobu interpretacji nie daje żadnych podstaw do zarzucania "kłamstwa". Co więcej, taki nieuzasadniony zarzut jest naruszeniem publicznego komunikowania się, które stanowi podstawowy sens wpisów na blogu. Zachęcał bym więc do bardziej trzeźwego spojrzenia na swoje emocjonalne reakcje.