Uwagi na marginesie życia publicznego
Blog > Komentarze do wpisu
Mistyka w dyskursie publicznym

Oto wraca walka w „obronie” krzyża – po bojach pod pałacem prezydenckim i uchwale Senatu RP w sprawie obecności krzyży w miejscach publicznych przyjętej 4 lutego 2010 roku (sprowokowanej wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka). Ciekaw jestem, czy podobnie jak wówczas w Senacie i teraz uda się „obrońcom krzyża” przyjąć proponowaną przez polityków PiS uchwałę sejmową. We wspomnianej uchwale Senatu pojawiło się zdanie, które, przyznam się, było dla mnie dość zaskakujące:

[…] wszelkie próby zakazania umieszczania Krzyża w szkołach, szpitalach, urzędach i w przestrzeni publicznej w Polsce muszą być poczytane za godzące w naszą tradycję, pamięć i dumę narodową.

Szczerze mówiąc nasza „tradycja, pamięć i duma narodowa” kojarzy mi się nieco inaczej – wyrosłem w przekonaniu, że Polska to „kraj bez stosów”, gdzie w przeciwieństwie do innych części Europy prawie nie było wojen religijnych, a przez całe stulecia państwo polskie było wielonarodowe, wielokulturowe, wieloreligijne. Tzw. „Polak-katolik” to wymysł dość późny, pojawił się dopiero na przełomie XIX i XX wieku wzorowany na modnym wówczas „Francuzie-katoliku” (wzór ten ładnie ilustruje rysunek francuskiego karykaturzysty Achille’a Lemota zamieszczony w tygodniku Le Pèlerin z 12.10.1902 – „Francuz-katolik” walczy z Masonem, też Francuzem, ale szatańsko manipulowanym przez Żyda; źródło: http://fr.wikipedia.org/wiki/Achille_Lemot):



Powstaje więc zasadnicze pytanie, co ten krzyż tak naprawdę symbolizuje?

Krzyż jako znak religijnej przynależności. Jeżeli tak, to nasza konstytucja zapewnia wszystkim obywatelom równe prawa, także w kwestii wyznania, i zgodnie z nią żadne symbole religijne nie powinny być umieszczane w miejscach publicznych, by nie naruszać uczuć osób innych wyznań. Przy takim rozumieniu znaczenia krzyży skala emocji związana z ich „obroną” wydaje niezrozumiała.

Krzyż jako logo Kościoła. Przy takim rozumieniu umieszczanie krzyży w miejscach publicznych powinno być regulowane przepisami dotyczącymi działań promocyjnych czy reklamowych, bo byłaby to jedynie promocja pewnej instytucji. Tu także gwałtowne reakcje nie mają jakiegoś szczególnego uzasadnienia.

Należy jednak pamiętać, że krzyż ma też znaczenie mistyczne. Historycznie rzecz biorąc praźródłem symboliki krzyża jest wiara starożytnych Egipcjan. W ich religii krzyż symbolizował Boga-Słońce (obrazował cztery promienie słoneczne) i był również znakiem życia (bo, jak wiadomo, to od Boga-Słońca wszelkie życie pochodzi). Później, gdy Egipt znalazł się w kręgu kultury hellenistycznej doszło do swoistej dyfuzji kulturowej i religijnej tradycji staroegipskiej i helleńskiej (przykładem mogą być tu bóstwa takie jak Hermes Trismegistos, połączenie greckiego boga Hermesa i egipskiego boga Thota, lub Serapis łączący cechy Ozyrysa i Zeusa). Należy pamiętać także o tym, że Palestyna znalazła się w kręgu kultury hellenistycznej na długo przed powstaniem chrześcijaństwa (od 332 r. p.n.e.), oraz że chrześcijaństwo powstało właśnie jako wynik hellenizacji judaizmu. Nie miejsce tu, żeby omawiać to szczegółowo, wystarczy wspomnieć, że dla wyznawców judaizmu określenie „Syn Boży” oznaczało na ogół każdego wiernego wyznawcę prawa mojżeszowego. Dopiero w Ewangelii Jana (ok. 100 lat po śmierci Jezusa) pojawia się wizja genetycznej zależności między Bogiem a Jezusem. Takie rozumienie „Syna Bożego” w judaizmie było bluźnierstwem, ale w religii hellenistycznej bogowie co i rusz płodzili dzieci z ziemskimi kobietami i syn jakiegoś boga zrodzony przez śmiertelną kobietę nie był tam niczym dziwnym. Podobnie jest, jak sądzę, z symboliką krzyża – jest ona połączeniem śmierci na krzyżu i zmartwychwstania z krzyżem jako symbolem światła (słońca) i życia. „A światłość świeci w ciemności, a ciemność go nie ogarnęła”, pisze Jan Ewangelista o Jezusie. Krzyż jest zatem Mocą Światła i Życia, która odpędza siły Ciemności i Zła. I dlatego tak ważna jest jego obecność w miejscach publicznych jako czynnika przepędzającego Zło i Demony.

Mistyczne znaczenie krzyża wiąże się, w mojej ocenie, z licznymi próbami przekształcenia „polskiego katolicyzmu” w swoisty plemienny animizm: powiązanie religii z plemienną genetyką (kościelny nacjonalizm, Maryja Królową, a Jezus kandydatem na Króla Polski, próby „szariatyzacji” prawa i tabuizacji religii). Na przykład, zapis prawny o ochronie uczuć religijnych (w założeniu mający chronić uroczystości religijne i miejsca kultu) traktowany jest jako zakaz jakichkolwiek niedogmatycznych publicznych wypowiedzi czy pokazów odnoszących się do kwestii religijnych – wystarczy wspomnieć trwające osiem lat procesy sądowe w sprawie „krzyża z genitaliami”. Procesy te były jawnym naruszeniem konstytucyjnych praw wolności słowa i wyznania. Dlatego tak ważnym elementem polskiego plemiennego animizmu stał się Krzyż, traktowany nie jako zwykły symbol czy znak, lecz jako animistyczny fetysz – przedmiot będący wcieleniem bóstwa o szczególnej, magicznej mocy.

Z tego rozumowania wniosek jest prosty. Debata na temat umieszczania krzyży w miejscach publicznych i próby nawiązania porozumienia z ich „obrońcami” są mało sensowne, bo argumenty formułowane są na różnych poziomach: racjonalnym i mistycznym. Wyznawców mistycznych wizji racjonalne argumenty nie przekonają, odwrotnie też raczej nie. Dlatego przy rozwiązywaniu takich kwestii należałoby chyba po prostu odwoływać się do zasad Konstytucji RP i przepisów prawa – w naszym systemie wciąż jeszcze w pewnym stopniu „zszariatyzowanego”, choć głównie na poziomie interpretacji i tabuistycznego pomijania naruszeń norm prawnych. Wbrew wypowiedziom niektórych polityków i publicystów sprawa świętości krzyża w miejscach publicznych nie jest ani marginalna, ani nieistotna, ma ona bowiem wpływ na kształtowanie postaw społecznych. Dlatego ciekaw jestem jaki będzie wynik działań polityków Ruchu Palikota: czy Sejm (a może także Trybunał Konstutucyjny) pokłoni się przed magiczną mocą Światła i Życia, czy raczej odniesienie się do zapisanych w Konstytucji praw obywatelskich i wolności wyznania.

piątek, 14 października 2011, de_percheville

Polecane wpisy

Komentarze
qubituss
2011/10/14 18:29:30
Ciekawa i rzeczowa analiza problemu. Nie bardzo jednak widzę "zwolenników argumentów racjonalnych" w tym sporze. Do mnie docierają tylko emocje - ukryte pod pozorami -"Racjonalnością", bądź "Wiarą i Polskością", ale głównie emocje.
-
2011/10/14 22:18:06
@ qubituss
Hmm, chyba rzeczywiście masz rację, wystarczy spojrzeć na dzisiejszą wypowiedź Wałęsy:
"Jeśli Palikot waży się dotknąć krzyża, będzie miał także ze mną do czynienia".